czwartek, 6 lipca 2017

35. Polski rynek kosmetyczny - mamy się czym chwalić? | 9 naturalnych marek które musisz poznać |


Wbrew pozorom polski rynek kosmetyczny obfituje w wiele wartych uwagi naturalnych marek. Nasze drogerie to nie tylko Loreal, Garnier czy Nivea które powstało za granicami naszego kraju. Firmy, które wam dzisiaj pokażę często są dostępne w Rossmanie, Hebe, na targach kosmetycznych czy miejscowych prywatnych sklepach, dlatego warto się za nimi porozglądać. Rozpiera mnie duma gdy widzę jaką pracę i pasję ludzie wkładają w produkcje tych kosmetyków. Oferują nam produkty, które są nietuzinkowe i po prostu mają sens. Nierzadko też sami pakują przesyłki co czyni zakup jeszcze bardziej wyjątkowym. Bezpośrednie linki do sklepów odnajdziecie w tytułach poniżej :)



Główną koncepcją firmy jest tworzenie z najmniejszym ryzykiem wyrządzenia skórze krzywdy i obdarowanie ją rzeczywistą porcją witamin, bez żadnej ściemy i lania wody. Krótko mówiąc dbają o każdy szczegół i starannie dopracowują receptury po to by chronić Twoją cerę i ją odżywiać. Właśnie dlatego własnoręcznie pozyskują ekstrakty roślinne oraz olejki eteryczne. Inne naturalnie nie występujące w Polsce oleje sprowadzają z wielu zakątków świata (m.in z Chile lub Indii). Te warunki budują nieco wyższą cenę ich produktów, ale jest to adekwatne do jakości. Firma dodatkowo nie testuje na zwierzętach, tworzy w zgodzie z naturą, a jej dary zamyka w szklanych ciemnych pudełkach, by chronić je przed "przedwczesnym starzeniem". Mają też certyfikat EcoCert oraz TruNature, także można im ufać :) 


Marka zapewnia nas, że powstała z miłości do natury i pasji do ekologicznego życia bez udziału chemii. I właśnie z taką formułą produktów spotkamy się tutaj. Make me bio daje gwarancję na to, że ekstrakty i wyciągi z roślin, których używają pochodzą z przebadanych i ekologicznych upraw, tłoczonych na zimno i nierafinowanych olejów. Czyli tak na prawdę wszystko na co cieknie ślinka przeciętnemu mianiakowi naturalnej pielęgnacji. W ich ofercie znajdziemy na przykład hydrolat różany, którego warto spróbować. Ich kremy są treściwe, dzięki czemu te najbardziej wymagające cery będą miały w czym przebierać. Dodatkowo wiele z nich jest wzbogacone w faktor SPF, więc może być to dobry wybór na lato. 

W ich ofercie znajdziecie nie tylko coś dla siebie, ale także dla małych dzieci. Będą to oczywiście półprodukty o mniejszym, bezpieczniejszym stężeniu. Firma tworzy kosmetyki bazowe, czyli surowe oleje kosmetyczne, lanolinę oraz glinki. Mimo tego nie zapomina również o produktach wieloskładnikowych, które maja w sobie wiele ciekawych i zaskakujących receptur. No w końcu czy ktoś kiedykolwiek widział krem z żurawiną lub serum z pomarańczą? Fajnie spróbować czegoś nowego!

| ANWEN |


Nie mogłabym tutaj nie wspomnieć o Anwen. Jeśli także zajmujesz się pisaniem bloga to marka może stać Ci się bliska, bo stworzyła ją jedna z naszych koleżanek :) jej miejsce w internecie osiągnęło już chyba maksimum wyświetleń, wyłowiła z opresji wiele włosowych zmartwień i uratowała nas przed zagładą. Asortyment marki jak na razie nie jest za dobrze rozwinięty, ale na pewno znajdziecie tam coś szczególnego. Będą to 3 dobre składowo maski dostosowane do porowatości włosa, a nie typowo do jego kondycji. Myślę, że taka pielęgnacja może przynieść więcej owoców :)

| ORIENTANA |


Jest to Polska marka mająca swoją siedzibę w Tajwanie oraz w Indiach, więc mają stały dostęp do świeżych i najwyższej jakości surowców. Z Azji czerpie inspirację i wkłada w swoje produkty mnóstwo serca. Wszystko po to, żeby zaoferować nam kosmetyki egzotyczne będące na wyciągnięcie ręki. Właśnie dlatego w ich składach znajdziecie dość nietypowe składniki m.in: wąkrote azjatycką, śluz ślimaka, papaję czy olej neem. Oprócz tego dokładają starań by ich opakowania ulegały degradacji, więc jest to super sprawa dla ludzi, którzy stawiają na ekologie.

| PURITE |

Trzeba przyznać, że mydła, które produkują wyglądają jak dzieła artystyczne i wcale nie mamy ochoty ich używać. Moglibyśmy po prostu je podziwiać. Wszystko tworzą własnoręcznie w laboratorium. To jednak nie jedyne czym marka może się pochwalić. Ich receptury biją na głowę wiele drogeryjnych marek. Założycielka firmy - która z zawodu zresztą jest doktorem - pragnie zaoferować nam kosmetyki, które pomagają w leczeniu skóry a nie tylko ją pielęgnują. Ponadto posiadają certyfikaty EcoCert oraz Cosmos co daje nam poświadczenie o ich najlepszej jakości. Tutaj też znajdziemy wiele zaskakująych składników, np. macerat z ziela przywrotnika, przetacznik leśny czy olej z czarnuszki :) uważam, że marka zdecydowanie zasługuje na uwagę. 

| LUSH BOTANICALS |
Kiedy pierwszy raz usłyszałam nazwę tej firmy byłam przekonana, że ma coś wspólnego z brytyjskim Lush'em lub przynajmniej przybyła do nas zza granicy. A jednak to marka, która urodziła się w naszym kraju! Mówią o sobie "kosmetyki z lodówki" lub "pokarm dla cery", bo unikają sztucznych rozwiązań i lubują się w botanicznych surowcach. Każdy z nich ma przeznaczone zadanie i współgra z całą resztą tworząc skuteczną recepturę. Ekologiczne hydrolaty, świeże ekstrakty roślinne, nierafinowane zimnotłoczone oleje czy kwas hialuronowy i witaminy to dla nich znak rozpoznawczy. Starają się, żeby kosmetyk dotarł do Ciebie w jak najświeższym wydaniu i właśnie dlatego jest tworzony parę dni przed wysyłką.

| ETJA |
Jeśli zastanawiasz się nad olejowaniem cery lub samodzielnym stworzeniem serum to marka jest dobra na początek, ale także i na dłuższą przygodę. To sklep bogaty w oleje jakie nawet nie przychodzą Ci do głowy, ich asortyment bije na głowę! Nie służą tylko do pielęgnowania, ale wiele z nich wykazuje również właściwości terapeutyczne lub nawet odstraszające owady. Oczywiście te produkty są w stu procentach naturalne, bez konserwantów i żadnych upiększaczy. One tego nie potrzebują, bo ich urok zamieszkuje ich naturalne wnętrze. 


Wchodząc na ich internetowy sklep poczujesz się zupełnie jak u starszej babci za domem, która lubi maczać palce w ziółkach, kwiatach a nawet samej ziemi i potrafi stworzyć z nich cuda bez dodatku nowoczesnych konserwantów i ulepszczaczy. Ta marka to taka właśnie starsza osóbka, która zna "przedepokowe" przepisy na zdrową cerę i która czci matkę naturę korzystając z jej dóbr całą parą. Nie zdziw się więc jeśli zamówiony przez Ciebie kosmetyk przyjdzie w zgrabnym słoiczku.
Tworzą tylko z tego co zjadliwe, więc może być to ciekawy rytuał pielęgnacyjny.


Która marka zwróciła Twoją największą uwagę? A może już o nich słyszałaś?






12 komentarzy:

  1. Miałam okazję poznać produkty Mokosh i Make Me Bio :) Pierwszy raz słyszę za to o Trawiaste :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jak Ci się Mokosh sprawdził? Ja mam ogromną ochote na Purite, ale najpierw muszę wykończyć inne zaległości, które mam w domu :)

      Usuń
  2. Muszę się przyjrzeć konkretnie tym markom, kilka znam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są warte uwagi i na pewno wyróżniają na tle innych marek :)

      Usuń
  3. Znam i ostrzę pazurki na kilka produktów wymienionych przez Ciebie marek. Odkąd cenię sobie świadomą pielęgnację, pomału wykańczam drogeryjne produkty, by zastępować je lokalnymi i naturalnymi odpowiednikami. Dobrze, że zwracasz uwagę czytelniczek na alternatywy Dove, Garniera i Nivei :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest tyle cudownych kosmetyków polskich, że aż żal ograniczać się do tych drogeryjnych :) wiem, że ludzie właśnie najchętniej sięgają akurat po marki które wymieniłaś. Nie każdy kosmetyk od nich to nieporozumienie, bo np. Dove miało kiedyś fajną serie do włosów mimo, że naturalna to ona nie była. No ale tonikow z Garniera nikomu nie polecam :D

      Usuń
  4. Wszystkie marki są bardzo ciekawe :) Mnie najbardziej zainteresowała Anwen i Mohosh :)
    http://gingerheadlife.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, każda z nich ma w sobie coś :)

      Usuń
  5. O pokazujesz polskie marki, których nie znam ;) Muszę zapamiętać Twój wpis.
    Mamy się czym chwalić, nasze kosmetyki na tle innych, tych z wielkich korporacji, są wspaniałe ;) Widzę to teraz lepiej jak mieszkam za granicą. To Twojej listy dopisałabym jeszcze Ziaję, Tołpę, Nacomi, Sylveco, Pharaceris. Z PL wiozę kartony polskich perełek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie nie chciałam Ziaji i Nacomi, bo zależało mi na markach które tworzą praktycznie w 100 procentach z natury lub przynajmniej w 90, ale dziękuje za propozycję! :) Ja też nie wyobrażam sobie pobytu w Polsce bez paczek. Zawsze zalewam moją mamę zamówieniami haha jest tyle ciekawych rzeczy do wypróbowania, które są ciężkie do znalezienia za granicą :(

      Usuń
  6. Z make me bio miałam krem różany. Przyjemny był :)

    OdpowiedzUsuń

TOP